środa, 31 maja 2017

CO FACET SĄDZI O KOBIECYCH ZAKUPACH | MĘSKI PUNKT WIDZENIA

opowiadanie, zakupy, męskipunktwidzenia,

Jakiś czas temu (przypadkiem) weszłam na ambicję mojemu M., twierdząc że nie jest w stanie napisać tekstu blogowego.... 


...Co zrobił? Oczywiście udowodnił mi, że potrafi. Dzisiaj więc (okrutny) męski punkt widzenia na kobiece zakupy. Drogie Panie, rzecz jasna potraktujcie ten tekst z przymrużeniem oka. Mój M. ma wysublimowane poczucie humoru.


Zrozumieć kobietę - ta myśl przytłacza często wielu z nas mężczyzn. Niestety nikomu jeszcze nie udało się jednoznacznie i skutecznie zrozumieć tego jakże skomplikowanego mechanizmu. Pomimo wielkiego zaangażowania i podejmowania setek prób, po prostu się nie da! Weźmy chociażby pod lupę uwielbiane zakupy ubrań, dodatków i miliona innych drobiazgów (oczywiście wszystko niezbędne). Dlaczego kobiety lubią zakupy? 

Bo tak!

Niestety dialog na argumenty nie ma tu sensu. Najśmieszniejsze jest to, że one same też nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie.  Gdy zajrzysz do ich kipiącej szafy znajdziesz tam sto sukienek. Większość z nich nie ujrzała światła dziennego, ale w momencie zakupu była niezbędna do dalszej egzystencji. 

Komunia, wesele, bal...

"Za miesiąc impreza, a ja nie mam się w co ubrać!" Każda okazja jest dobra by udać się do "świątyni", jaką jest dla nich galeria. Pewnie jedna nie wystarczy i skończy się na pielgrzymce po kilku. Po przekroczeniu progu "świątyni" okazuje się, że wszystkie sukienki są takie piękne i zamiast jednej potrzebnej wychodzą z (co najmniej) trzema. Przecież na pewno się przydadzą, na pewno będą w nich chodzić. I tu są dwie opcje. W przypadku pierwszej okaże się, że nie można pokazać się na imprezie dwa razy w tym samy. No jak? przecież tak nie można! W drugiej okaże się że jednak pójdę w mojej sprawdzonej sukience, a wszystkie trzy nowe będą tylko powodowały jeszcze większe ugięcie wieszaka w szafie. Facet pomyśli: "Może warto sprezentować jej usługę personal shopper'ki? Pomoże jej skonfigurować na nowo posiadane ciuchy i obędzie się bez zakupów, a w razie potrzeby pomoże w zakupach." W tym przypadku trzeba być gotowym na kolejny problem. Nie ważne będzie to, że chcieliśmy dobrze, ale okaże się że wybuchnie afera, ponieważ nasza wybranka pomyśli, iż uważamy, że nie potrafi się dobrze ubrać. Czasem tak bywa, co byśmy nie zrobili i tak jest źle.

Na poprawę humoru

Nie przejażdżka rowerem, basen, piwo w miłym towarzystwie. Aby poprawić humor "najlepiej" udać się do świątyni. Stracić co najmniej pół dnia i uzupełnić zbiór rzeczy niepotrzebnych. No ale zlitujmy się. Czy nie warto dla tych gwiazdek pojawiających się w ich pięknych oczach, gdy wpadną na pomysł z zakupami? Przecież dla nas facetów liczy się przede wszystkim szczęście naszych ukochanych.

Reasumując

Na koniec chciałbym złagodzić trochę atmosferę. Zarówno w przypadku płci pięknej jak i nas samców nie znajdziemy międzypłciowego zrozumienia. One też nie potrafią zrozumieć jak można oglądać przez ponad półtora godziny, jak 22 facetów biega po trawie i goni piłkę, albo jak można spędzić pół soboty na grzebaniu i czyszczeniu auta. Takie i tacy już jesteśmy, musimy wzdychnąć. czasem policzyć do dziesięciu, a przy tym obdarzać się wzajemnym zrozumieniem. Pamiętajcie tylko o jednej małej zasadzie - grunt żeby budżet domowy to wszystko wytrzymał.

Pozdrawiam Drogie Panie - M.

13 komentarzy:

  1. Bardzo fajny post :) ciekawie się czytało i można było troszkę uśmiechnąć pod nosem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha świetne, mega się ubawiłam, ale... takie już właśnie jesteśmy. Fajnie, że dałaś mu możliwość napisania tekstu u siebie, całkiem dobrze mu poszło. Może na stałe wprowadzisz taki męski element na bloga?
    Pozdrawiam,
    Klaudia
    www.guesswhat.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja rozumiem męskie podejście do tematu doskonale bo sama nie cierpię zakupów żadnych, no oprócz roślin. Jeśli chodzi o szmaty to koszmar przymierzania i szukania mnie przeraża. Najbardziej lubię jak coś mi wpadnie w oko przy okazji, wówczas kupuję. Jeszcze nigdy nie wybrałam się na zakupy aby coś konkretnie kupić np buty czy gacie. Nie wszystkie panie są takie same i to trzeba mieć na uwadze. Ja wolę podróżować a sklepy omijać szerokim łukiem ;)Zakupy robię z musu i tylko 2 razy w tygodniu czasem raz ...

      Usuń
    2. Oczywiście, każdy lubi co innego :)

      Usuń
  3. Nie jestem w stanie na zakupach wytrzymać dłużej niż godzinę. Dotarłam do takiego miejsca, że szafę mam względnie uporządkowaną, gadżety i kosmetyki kupuję sporadycznie, a jedyne, na co potrafię przepuścić mini fortunkę to książki i w księgarni faktycznie czasem mogę się zgubić, ale na to mój M. zdecydowanie nie narzeka, bo i dla niego są tam ciekawe rzeczy. ;)
    Także wpis może i prawdziwy w wielu przypadkach, lecz jak wiadomo - są wyjątki i autor może się zdziwić, jak wiele ich jest. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj gdyby nie bogato wyposażona biblioteka w moim mieście, pewnie też zostawiałabym fortunę w księgarni. Rozumiem co czujesz :)

      Usuń
  4. Niby z przymrużeniem oka ale coś w tym wszystkim jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mąż ma talent do pisania. Fajny tekst

    OdpowiedzUsuń
  6. Co jakiś czas możesz wrzucić wpis gościnny męża :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli najdzie go wena, dlaczego nie :D

      Usuń
  7. Twój M. przytoczył tu same stereotypy. Ona - zakupoholiczka. On - oglądający mecze. Znam facetów lubiących zakupy bardziej niż cokolwiek. Znam takich, którzy spędzają w łazience więcej czasu niż ktokolwiek inny. Znam kobiety, które wolą pograć na konsoli i napić się piwa. Nie uogólniajmy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam wyżej M. ma poczucie humoru, które uwielbiam, więc bierzmy tekst z przymrużeniem oka :)

      Usuń