niedziela, 7 maja 2017

CZY LUSTRA W PRZYMIERZALNIACH OSZUKUJĄ?

sieciówki, moda, przymierzalnia, światło

Zobacz jak światło w przymierzalni potrafi kompletnie zmienić sylwetkę.

Już dawno chciałam to zrobić. Jakiś czas temu internet zaszokowała relacja pewnej blogerki, która postanowiła sprawdzić czy lustra i światło w przymierzalniach sieciówek nas oszukują. Wyniki wyszły dosyć zaskakująco, ponieważ wiele sklepów wcale nie oferowało oświetlenia najwyższej jakości, które sprawi, że będziesz wyglądać jak prawdziwa bogini. Sprawdziłam na własnej skórze czy faktycznie tak jest i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu okazało się, że to prawda. Światło w niektórych przymierzalniach sprawiło, że wyglądałam jak mały potworek. Zobaczcie sami.


sieciówki, moda, przymierzalnia, światło,

Carry mile mnie zaskoczyło. Czysta przestronna przymierzalnia. Bardzo dobre światło i lustro, które nie kłamie.

sieciówki, moda, przymierzalnia, światło,

Cropp to szok dnia dzisiejszego. Od razu jednak zaznaczam - "na żywo" nie wygląda to tak tragicznie, nie czuć złego oświetlenia. Zdjęcia jednak pokazują moje gorsze oblicze. Światło żółte, pada z góry, widać jak odbija się na biuście. Przymierzalnia bardzo mała, jednak plus za dużą liczbę haczyków na rzeczy. Teraz sobie rozmyślam nad jednym faktem. Jeśli mierzyłam strój kąpielowy i podobałam się sobie, to czy w rzeczywistości wyglądam w nim jak Pamela Anderson ze Słonecznego Patrolu? (Tak kupiłam go)


H&M trzyma poziom. Sklep czysty, obsługa bardzo pomocna. Przymierzalnie zadbane i przestronne. Światło miękkie, przyjemne. Nie jestem jedynie pewna lustra, czy trochę nie wyszczupla, ale to akurat nie jest wielki problem. Bardzo duży plus również za dużą przymierzalnię dla osób niepełnosprawnych. Szkoda, że tak mało sklepów oferuje dla tych osób taki komfort.


Mohito to sklep, który już samą aranżacją sprawia, że czujesz się ekskluzywnie. Przymierzalnie także starają się dostosować do tego poziomu. Przestronne z małą pufką do siedzenia. Światło podobnie jak w H&M miękkie i bardzo przyjazne. Lustro nie kłamie, wyglądałam tak jak w domu.


New Look zły nie był, ale tutaj światło wpadało już w żółty odcień i dawało nieciekawy efekt. W przymierzalni czuć było przestrzeń, ich liczba także jest dosyć spora. Bardzo podobały mi się tematyczne haczyki typu: "jeszcze się zastanowię", "to mój wybór". Świetna opcja dla niezdecydowanych.


Reserved niestety bardzo mnie zasmuciło. Lustro poszerza! Jestem zaskoczona, bo lubię ten sklep i nigdy nie zauważyłam tego efektu. Zdjęcia jednak nie kłamią i moim zdaniem jestem rozciągnięta na boki. Myślę też, że dodatkowego efektu ciężkości dokłada też bardzo ciemny kolor kotary.


Sinsay sklep bardzo młodzieżowy. Przymierzalnie dosyć wąskie, ale każda ma wbudowaną małą sofkę, co jest bardzo dużym atutem. Lustro normalne, a światło białe, mogłoby być minimalnie mocniejsze. Ogólnie jednak nie jest źle. Ilość wieszaków też w porządku.


Zara ciężka kotara. Wybaczcie musiałam, to chyba jakiś mój prywatny uraz do ciężkich kotar. Wydaje mi się po prostu, że optycznie zmniejszają przymierzalnię i przez nie światło też dużo traci. Mój kolor włosów wyglądał tak jakoś dziwnie, ale ogólnie tragedii nie ma. 
________________________________________________________________

Jakie wnioski z całej wyprawy? To nie lustra, a oświetlenie gra kluczową rolę w przymierzalniach sklepów sieciowych. To ono jest czynnikiem, który potrafi zamienić kobietę w małego potworka. Moim zdaniem do sprawy należy jednak podejść z dystansem i nie przejmować się tym, aż tak bardzo. Pamiętajcie, że zawsze macie dany czas na zwrot rzeczy, jeśli okaże się, że w domu wyglądacie w niej zupełnie inaczej, niż w sklepie.

sieciówki, moda, przymierzalnia, światło,

sieciówki, moda, przymierzalnia, światło,

Mam nadzieję, że ten wpis Was zaciekawił i piszcie mi śmiało co Wy sądzicie o lustrach i oświetleniu przymierzalni naszych sieciówek.

31 komentarzy:

  1. Mnie się wydaje, że w Croppie zawsze wyglądam szczuplej w lusterkach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cropp zdecydowanie wypadł najgorzej,ale pewnie nadrabia dużym wyborem młodziezowych rzeczy i niewysokich cen!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie zdecydowanie najgorsze warunki w przymierzalni ma Tally Weijl. Oświetlenie masakra! Uwielbiam za to lustra w H&M, zawsze wyglądam w nich lepiej niż w rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie wkurzają lustra w New Yorkerze bo bardzo wyszczuplają ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy eksperyment. Często zwracam na to uwagę i nieraz zdarzyło mi się na takie coś natrafić.

    tutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. uch ja strasznie nie lubię przymierzalni w Croppie! Nie da sie dobrego selfie zrobic :( haha... te swiatlo jest najgorsze. W H&M faktycznie fajne swiatlo, ale nie lubie tam przymierzalni - ciasno, mega kolejki i nawalone ciuchy w przymierzalni. Lubie ten komfort, ze w hm moge kupic i potem bez problemu zwrocic,wiec biore po prostu do domu ubrania...
    Tak poza tym - swietny wpis! Fajnie widac, ze faktycznie niektore lustra i oswietlenie jest bardzo slabe... wg mnie chyba najbardziej naturalne jest to z Carry.


    Ola Brzeska blog
    INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie cierpię przymierzalni w Reserved.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny pomysł na post :D Ja na zakupy wybrałam się dzisiaj ...bilans taki, że zakupiłam jedną sukienkę...i to na allegro, a nie w sieciówce...w Reserved walczyłam z kotarą, która mało mnie nie przydusiła...ale wrócę po sukienkę, bo już żałuję, że nie "wyszłyśmy" razem...poza tym dzisiaj mile zaskoczyła mnie Bershka i Top Secret :D Zara po raz kolejny zawiodła...nie wiem co w tym sezonie jest z tymi materiałami!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny wpis. Nie raz udało im się mnie nabrać, że niby szczupło i ładnie wyglądam w danym ciuchu.:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze kiedy wchodzę do przymierzalni i zakładam jakiś ciuszek czuję się jak taka kupa. I choć do pulchnych nie należę to po prostu nienawidzę przymierzalni. Wszystko co jest nie ok, jest tam jeszcze bardziej nie ok... Ale super test! Czytałam z zapartym tchem!

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurczę nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Może dlatego, że bardzo rzadko chodzę na zakupy dla sobie. Z czystej ciekawości pobiegam po przymierzalniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już wiesz :D Daj znać jakie wrażenia :)

      Usuń
  12. Dlatego Lubie to coś kupić bez przymierzania i sprawdzic w domu a jak nie pasuje to iść do sklepu oddac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też można, ale zawsze wtedy jest dwa razy więcej roboty z zakupami.

      Usuń
  13. Świetny post. Uwielbiam rzeczy z sinseya i NY. Zawsze wkurzaly mnie przymierzalnie, dlatego też po prostu przebrana oglądam się w lustrach na salonie nie przymiezalni. Od razu inny efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie wiem od czego to zależy, ale jak się wyjdzie na główny korytarz przymierzalni to człowiek od razu wygląda jakoś lepiej :)

      Usuń
  14. Rzeczywiście w tych przymierzalniach mają zazwyczaj magiczne lustra. ;) Kochana, chętnie dodaję Twojego bloga do obserwowanych i zostaję na dłużej. Zapraszam również do mnie, buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jak widać nie do końca magiczne. Powiedziałabym że to raczej lustra ze złego zamku czarownicy :p

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Oj muszę zajrzeć i uaktualnić wpis :)

      Usuń
  16. Ten wpis był już publikowany w wielu miejscach. Chyba widziałam go w natemat? Byłaś podpisana jako autorka eksperymentu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wpis zdobył dużą popularność co mnie niezmiernie cieszy. Od razu mówię jednak, nie jestem autorką eksperymentu. Inspiracją była dla mnie kobieta, która kilka lat temu opublikowała w sieci porównanie zdjęć z różnych przymierzalni. Już dawno chciałam zrobić coś takiego i w końcu się udało :)

      Usuń
  17. Czy to znaczy, że lepiej iść na zakupy z kimś zaufanym? Pytanie: czy druga osoba będzie w pełni obiektywna? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można skorzystać z usług personal shopper'ki :D (czyt. mnie). A tak na serio, to warto zabrać osobę, której się ufa w kwestii mody i która nie będzie bała się powiedzieć nam wprost, że wyglądamy w czymś jak w worku po ziemniakach.

      Usuń
  18. Ciekawy wpis. Ja najbardziej nie lubię zimnego światła jak w szpitalu. Wszystkie niedoskonałości skóry widoczne jak na dłoni :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja jestem świeżo po drugim porodzie więc mam świadomość paru kilogramów więcej, ale jak patrzyłam na siebie w domu, a potem w przymierzalni... no różnica kolosalna na moją niekorzyść niestety.. :/ aż odechciewa się cokolwiek kupować.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam tak jak Agni M. W domu wyglądam ok, a w przymierzalni potrafią mi ręce opaść. Najgorzej jest przy świetle jarzeniowym. Cera wygląda fatalnie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja tez nie lubię luster w przymierzalni, a najbardziej zimnego, szpitalnego światłą. Nie mogę patrzeć na swoją cerę, wszystko wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie ufam lustrom w przymierzalniach, choć miło patrzy się na szczuplejszą wersję siebie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zanim zdążyłam przeczytać, to pomyślałam o tym samym, że to to cholerne światło psuje cały efekt :) Ja jeszcze od siebie dodam, że fajne i wygodne przymierzalnie ma też C&A :)

    OdpowiedzUsuń