Zobacz jak światło w przymierzalni potrafi kompletnie zmienić sylwetkę.
Już dawno chciałam to zrobić. Jakiś czas temu internet zaszokowała relacja pewnej blogerki, która postanowiła sprawdzić czy lustra i światło w przymierzalniach sieciówek nas oszukują. Wyniki wyszły dosyć zaskakująco, ponieważ wiele sklepów wcale nie oferowało oświetlenia najwyższej jakości, które sprawi, że będziesz wyglądać jak prawdziwa bogini. Sprawdziłam na własnej skórze czy faktycznie tak jest i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu okazało się, że to prawda. Światło w niektórych przymierzalniach sprawiło, że wyglądałam jak mały potworek. Zobaczcie sami.
Carry mile mnie zaskoczyło. Czysta przestronna przymierzalnia. Bardzo dobre światło i lustro, które nie kłamie.
Cropp to szok dnia dzisiejszego. Od razu jednak zaznaczam - "na żywo" nie wygląda to tak tragicznie, nie czuć złego oświetlenia. Zdjęcia jednak pokazują moje gorsze oblicze. Światło żółte, pada z góry, widać jak odbija się na biuście. Przymierzalnia bardzo mała, jednak plus za dużą liczbę haczyków na rzeczy. Teraz sobie rozmyślam nad jednym faktem. Jeśli mierzyłam strój kąpielowy i podobałam się sobie, to czy w rzeczywistości wyglądam w nim jak Pamela Anderson ze Słonecznego Patrolu? (Tak kupiłam go)
H&M trzyma poziom. Sklep czysty, obsługa bardzo pomocna. Przymierzalnie zadbane i przestronne. Światło miękkie, przyjemne. Nie jestem jedynie pewna lustra, czy trochę nie wyszczupla, ale to akurat nie jest wielki problem. Bardzo duży plus również za dużą przymierzalnię dla osób niepełnosprawnych. Szkoda, że tak mało sklepów oferuje dla tych osób taki komfort.
Mohito to sklep, który już samą aranżacją sprawia, że czujesz się ekskluzywnie. Przymierzalnie także starają się dostosować do tego poziomu. Przestronne z małą pufką do siedzenia. Światło podobnie jak w H&M miękkie i bardzo przyjazne. Lustro nie kłamie, wyglądałam tak jak w domu.
New Look zły nie był, ale tutaj światło wpadało już w żółty odcień i dawało nieciekawy efekt. W przymierzalni czuć było przestrzeń, ich liczba także jest dosyć spora. Bardzo podobały mi się tematyczne haczyki typu: "jeszcze się zastanowię", "to mój wybór". Świetna opcja dla niezdecydowanych.
Reserved niestety bardzo mnie zasmuciło. Lustro poszerza! Jestem zaskoczona, bo lubię ten sklep i nigdy nie zauważyłam tego efektu. Zdjęcia jednak nie kłamią i moim zdaniem jestem rozciągnięta na boki. Myślę też, że dodatkowego efektu ciężkości dokłada też bardzo ciemny kolor kotary.
Sinsay sklep bardzo młodzieżowy. Przymierzalnie dosyć wąskie, ale każda ma wbudowaną małą sofkę, co jest bardzo dużym atutem. Lustro normalne, a światło białe, mogłoby być minimalnie mocniejsze. Ogólnie jednak nie jest źle. Ilość wieszaków też w porządku.
Zara ciężka kotara. Wybaczcie musiałam, to chyba jakiś mój prywatny uraz do ciężkich kotar. Wydaje mi się po prostu, że optycznie zmniejszają przymierzalnię i przez nie światło też dużo traci. Mój kolor włosów wyglądał tak jakoś dziwnie, ale ogólnie tragedii nie ma.
________________________________________________________________
Jakie wnioski z całej wyprawy? To nie lustra, a oświetlenie gra kluczową rolę w przymierzalniach sklepów sieciowych. To ono jest czynnikiem, który potrafi zamienić kobietę w małego potworka. Moim zdaniem do sprawy należy jednak podejść z dystansem i nie przejmować się tym, aż tak bardzo. Pamiętajcie, że zawsze macie dany czas na zwrot rzeczy, jeśli okaże się, że w domu wyglądacie w niej zupełnie inaczej, niż w sklepie.
Mam nadzieję, że ten wpis Was zaciekawił i piszcie mi śmiało co Wy sądzicie o lustrach i oświetleniu przymierzalni naszych sieciówek.
Mnie się wydaje, że w Croppie zawsze wyglądam szczuplej w lusterkach :)
OdpowiedzUsuńCropp zdecydowanie wypadł najgorzej,ale pewnie nadrabia dużym wyborem młodziezowych rzeczy i niewysokich cen!
OdpowiedzUsuńJak dla mnie zdecydowanie najgorsze warunki w przymierzalni ma Tally Weijl. Oświetlenie masakra! Uwielbiam za to lustra w H&M, zawsze wyglądam w nich lepiej niż w rzeczywistości :)
OdpowiedzUsuńMnie wkurzają lustra w New Yorkerze bo bardzo wyszczuplają ;)
OdpowiedzUsuńCiekawy eksperyment. Często zwracam na to uwagę i nieraz zdarzyło mi się na takie coś natrafić.
OdpowiedzUsuńtutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com
uch ja strasznie nie lubię przymierzalni w Croppie! Nie da sie dobrego selfie zrobic :( haha... te swiatlo jest najgorsze. W H&M faktycznie fajne swiatlo, ale nie lubie tam przymierzalni - ciasno, mega kolejki i nawalone ciuchy w przymierzalni. Lubie ten komfort, ze w hm moge kupic i potem bez problemu zwrocic,wiec biore po prostu do domu ubrania...
OdpowiedzUsuńTak poza tym - swietny wpis! Fajnie widac, ze faktycznie niektore lustra i oswietlenie jest bardzo slabe... wg mnie chyba najbardziej naturalne jest to z Carry.
Ola Brzeska blog
INSTAGRAM
Nie cierpię przymierzalni w Reserved.
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł na post :D Ja na zakupy wybrałam się dzisiaj ...bilans taki, że zakupiłam jedną sukienkę...i to na allegro, a nie w sieciówce...w Reserved walczyłam z kotarą, która mało mnie nie przydusiła...ale wrócę po sukienkę, bo już żałuję, że nie "wyszłyśmy" razem...poza tym dzisiaj mile zaskoczyła mnie Bershka i Top Secret :D Zara po raz kolejny zawiodła...nie wiem co w tym sezonie jest z tymi materiałami!!!
OdpowiedzUsuńŚwietny wpis. Nie raz udało im się mnie nabrać, że niby szczupło i ładnie wyglądam w danym ciuchu.:(
OdpowiedzUsuńZawsze kiedy wchodzę do przymierzalni i zakładam jakiś ciuszek czuję się jak taka kupa. I choć do pulchnych nie należę to po prostu nienawidzę przymierzalni. Wszystko co jest nie ok, jest tam jeszcze bardziej nie ok... Ale super test! Czytałam z zapartym tchem!
OdpowiedzUsuńO kurczę nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Może dlatego, że bardzo rzadko chodzę na zakupy dla sobie. Z czystej ciekawości pobiegam po przymierzalniach.
OdpowiedzUsuńTeraz już wiesz :D Daj znać jakie wrażenia :)
UsuńDlatego Lubie to coś kupić bez przymierzania i sprawdzic w domu a jak nie pasuje to iść do sklepu oddac
OdpowiedzUsuńTeż można, ale zawsze wtedy jest dwa razy więcej roboty z zakupami.
UsuńŚwietny post. Uwielbiam rzeczy z sinseya i NY. Zawsze wkurzaly mnie przymierzalnie, dlatego też po prostu przebrana oglądam się w lustrach na salonie nie przymiezalni. Od razu inny efekt.
OdpowiedzUsuńTo prawda, nie wiem od czego to zależy, ale jak się wyjdzie na główny korytarz przymierzalni to człowiek od razu wygląda jakoś lepiej :)
UsuńRzeczywiście w tych przymierzalniach mają zazwyczaj magiczne lustra. ;) Kochana, chętnie dodaję Twojego bloga do obserwowanych i zostaję na dłużej. Zapraszam również do mnie, buziaki!
OdpowiedzUsuńNo właśnie jak widać nie do końca magiczne. Powiedziałabym że to raczej lustra ze złego zamku czarownicy :p
UsuńW New Yorkerze jest tragicznie!
OdpowiedzUsuńOj muszę zajrzeć i uaktualnić wpis :)
UsuńTen wpis był już publikowany w wielu miejscach. Chyba widziałam go w natemat? Byłaś podpisana jako autorka eksperymentu.
OdpowiedzUsuńTo prawda, wpis zdobył dużą popularność co mnie niezmiernie cieszy. Od razu mówię jednak, nie jestem autorką eksperymentu. Inspiracją była dla mnie kobieta, która kilka lat temu opublikowała w sieci porównanie zdjęć z różnych przymierzalni. Już dawno chciałam zrobić coś takiego i w końcu się udało :)
UsuńCzy to znaczy, że lepiej iść na zakupy z kimś zaufanym? Pytanie: czy druga osoba będzie w pełni obiektywna? :)
OdpowiedzUsuńZawsze można skorzystać z usług personal shopper'ki :D (czyt. mnie). A tak na serio, to warto zabrać osobę, której się ufa w kwestii mody i która nie będzie bała się powiedzieć nam wprost, że wyglądamy w czymś jak w worku po ziemniakach.
UsuńDobre! :))
UsuńCiekawy wpis. Ja najbardziej nie lubię zimnego światła jak w szpitalu. Wszystkie niedoskonałości skóry widoczne jak na dłoni :) Pozdrawiam ciepło :)
OdpowiedzUsuńJa jestem świeżo po drugim porodzie więc mam świadomość paru kilogramów więcej, ale jak patrzyłam na siebie w domu, a potem w przymierzalni... no różnica kolosalna na moją niekorzyść niestety.. :/ aż odechciewa się cokolwiek kupować.
OdpowiedzUsuńMam tak jak Agni M. W domu wyglądam ok, a w przymierzalni potrafią mi ręce opaść. Najgorzej jest przy świetle jarzeniowym. Cera wygląda fatalnie.
OdpowiedzUsuńJa tez nie lubię luster w przymierzalni, a najbardziej zimnego, szpitalnego światłą. Nie mogę patrzeć na swoją cerę, wszystko wychodzi :)
OdpowiedzUsuńNie ufam lustrom w przymierzalniach, choć miło patrzy się na szczuplejszą wersję siebie. ;)
OdpowiedzUsuńZanim zdążyłam przeczytać, to pomyślałam o tym samym, że to to cholerne światło psuje cały efekt :) Ja jeszcze od siebie dodam, że fajne i wygodne przymierzalnie ma też C&A :)
OdpowiedzUsuńOj oszukują, a najczęściej to gra światła jest kluczowa - te w CROPIE przedstawia nas bardzo niekorzystnie.
OdpowiedzUsuńW H&M wydaje mi się najbardziej przybliżone do tego zdjęcia w domu a to według dla mnie wielki plus!
OdpowiedzUsuńW reserved zawsze jestem o wiele szersza niż normalnie xd super eksperyment!
OdpowiedzUsuńfrydrychm.blogspot.com
Ja to też niedawno odkryłam jak kupiłam bluzkę.
OdpowiedzUsuńNiestety to są chwyty marketingowe aby produkt się sprzedał...
Takich chwytów jest więcej tak samo jak i nas klientów.
Nie, nie wyszczuplają, a na przyszłość wyprasuj koszulkę, bo wygląda, jakbyś ją psu z gardła wyciągnęła.
OdpowiedzUsuńJak widzisz koszulka w domu jest wyprasowana, ale po kilku godzinach chodzenia po sklepach niestety się pogniotła.
UsuńGorzej jak lustra wyszczuplaja 😑 w new yorker to ja zawsze taka laska jestem ze szok. I wszystko m sie podoba. No wiec hm... tam akurat lustro
OdpowiedzUsuńNo właśnie, gorzej jak lustra wyszczuplają... bo wtedy jestem w stanie kupić mnóstwo ubrań :D ale jak już wrócę ze sklepu do domu to nie jest aż tak kolorowo :D Pozdrawiam i zapraszam do mnie :) http://oliwia-rybczy.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPS. Zaobserwowałam również Twojego bloga :)
Szczerze powiedziawszy nie wiem czy coś ze mną nie tak ale oprócz światła w niektórych przypadkach nie widzę żadnej różnicy :/ Pozdrawiam serdecznie 😊
OdpowiedzUsuńDla mnie w Croppie jest najtragiczniejsze światło. Co do innych to jakoś to przeboleję :D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Nie widzę specjalnej różnicy w ubraniach - odważniej byłobyu pokazać eksperyment w bieliźnie - bo to największa trauma dla wielu kobiet. Zgadzam się z większością pań tutaj - w domu naprawdę lubię siebie, natomiast po wycieczce po sklepach jestem spłakana i załamana. Mam 40 lat, dwie ciąże za sobą, 158 cm i 57 kg, 70 cm w talii i 96 cm w biodrach, 92 w biuście - w przymierzalniach czuję się jak wieloryb dosłownie. Od dawna przerzuciłam się na zakupy w internecie . Moim zdaniem chodzi o odległość - przymierzalnie zmuszają nas do tego by stać bardzo blisko lustra, w ciasnym pomieszczeniu z fatalny, światłem.
OdpowiedzUsuńlampy uliczne led są nieodłącznym elementem nowoczesnej infrastruktury miejskiej, zapewniającym efektywne i ekonomiczne oświetlenie przestrzeni publicznych. Dzięki zastosowaniu technologii LED, lampy uliczne oferują wysoką wydajność świetlną przy niskim zużyciu energii, co przyczynia się do obniżenia kosztów eksploatacji oraz zmniejszenia śladu węglowego. Lampy uliczne LED charakteryzują się długą żywotnością oraz odpornością na warunki atmosferyczne, co gwarantuje niezawodne działanie przez wiele lat. Ich nowoczesny design i możliwość integracji z systemami inteligentnego zarządzania oświetleniem sprawiają, że lampy te nie tylko poprawiają estetykę miasta, ale także zwiększają bezpieczeństwo i komfort mieszkańców, eliminując mrok i poprawiając widoczność na drogach.
OdpowiedzUsuń